Nie działa? Zainstaluj DevalVR, QT lub Flash  polski English Feed RSSŚledź nas na TwitterzeŚledź na Pintereście
Szukaj w panoramach:
»
Emaus - tradycyjny odpust na krakowskim Salwatorze, odbywający się zawsze w drugi dzień świąt Wielkiej Nocy. 
Kliknij, by zobaczyć tę panoramę w nowym oknie na pełnym ekranie
Emaus - tradycyjny odpust na krakowskim Salwatorze, odbywający się zawsze w drugi dzień świąt Wielkiej Nocy.

"Zwyczaj ten dawny dotąd (r. 1841) utrzymuje się w Krakowie i zapewne nie zaginie. W poniedziałek wielkanocny, jeżeli do tego pogoda służy, niemal cała ludność Krakowa udaje się na Emaus; miejscem zaś tego zebrania się ludu jest wzgórze na przedmieściu Zwierzyniec, około kościoła św. Salwatora i kaplicy drzewianej św. Małgorzaty. W dniu tym popołudniu panowie jadą tam powozami, a lud udaje się tam pieszo. Przechadzka ta, nazywająca się Emaus, a jak pospólstwo mówi Hameus, odbywać się ma na pamiątkę udania się Chrystusa Pana do miasteczka Emaus po swojem Zmartwychwstaniu.

Nie wchodząc w rozpoznanie, czyli początek tego zwyczaju jest doprawdy tak pobożnym, zdawałoby mi się, że powstał on jeszcze z drugiego powodu, hygienicznego. Jaki taki, bogaty czy ubogi, po długim poście, który dawniej z wielką wstrzemięźliwością obchodzono (gdyż przodkowie naisi przepisy kościoła ściślej jak my wykonywali, a zwyczaj Emausu od nich pochodzi), jaki taki, mówię, najadłszy się szynki, kiełbasy, jaj i placków, uczuł potrzebę ruchu, i aby pomódz trawieniu, poszedł na dalszą przechadzkę; przytem pora wiośniana, po długiem zimowem zamknięciu, wołała za obręb miasta, a dobrze jest zszedłszy się z poczciwym sąsiadem, bzdurząc, gwarząc, iść za tłumem drugich.

Cały ten obchód Emausu kończy się na tem: zejdzie się tłum ludzi, znajomi połączą się w małe gromadki pod kaplicą św. Małgorzaty, każdy stanie, przejdzie się po wzgórzu, otworzy gębę, przypatrzy się snującym się tłumom i tak jak przyszedł, nie wiedzieć po co, z niczem też powraca do domu.

Za czasów dawnej Polski Emaus więcej trochę był zgiełkliwy. Chłopcy rzemieślników, uliczniki, przypomniawszy sobie jakie urazy, zbrojni w pręty (palcaty) napadali na siebie i potężnie jeden drugiemu skórę nieraz otrzepali; ale Austryacy przytłumili ten zwyczaj przez rozstawienie straży policyjnej, która chwytała napastników. Zdarzało się, że taki niespokojny wyzywacz, upatrzywszy sobie najczęściej niewinnego adwersarza, przylepił mu na plecy parę razów, a potem, rzucając mu pod nogi już w zapasie noszony palcat, mówił: bij się ze mną!" (Wspomnienia Ambrożego Grabowskiego tom I, Kraków 1909).

• Dodano do galerii Rozmiar: 2,6 MBWyświetleń: 4045 (#1486)
Emaus 2009Emaus 2009
Pokaż lokalizację wszystkich panoram
Kontakt
Zainteresowany?
Napisz maila na adres
panoramy@zbooy.pl
© Szymon "Zbooy" Madej
2005–2017